Twoja głowa to nie sala sądowa. Jak wewnętrzny głos rzeźbi Twój mózg (i jak go odczarować).

Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego po całym dniu, w którym teoretycznie „nic takiego się nie działo”, czujesz się fizycznie wyczerpana? Jakbyś przebiegła maraton, choć siedziałaś tylko przy biurku? Odpowiedź często kryje się nie w tym, co robiłaś, ale w tym, co w tym czasie działo się w Twojej głowie.

Twoja mowa wewnętrzna (ang. self-talk) to taki wielozadaniowy „szwajcarski scyzoryk” umysłu. Używasz go do planowania, rozwiązywania problemów i motywowania się. Problem pojawia się wtedy, gdy ten scyzoryk zamiast pomagać, zaczyna Cię uwierać.

Myśli to nie tylko „chmurki” nad głową – to biologia

Większość z nas traktuje myśli jak coś ulotnego. Tymczasem nauka mówi wprost: każda Twoja myśl to fizyczny sygnał, który dosłownie przebudowuje chemię Twojego organizmu. Obowiązuje tu tzw. Reguła Hebba: „neurony, które razem się aktywują, łączą się ze sobą”.

Jeśli przez cały dzień powtarzasz sobie w duchu „muszę to skończyć”, „powinnam być lepsza”, „znowu zawaliłam”, Twój mózg buduje autostrady dla stresu. Negatywne myślenie to realny drenaż energetyczny dla Twojej kory przedczołowej – centrum dowodzenia odpowiedzialnego za kreatywność i logikę. Kiedy zalewasz się samokrytyką, to tak, jakbyś odłączyła zasilanie od swojego wewnętrznego dyrektora.

Poznaj swojego Wewnętrznego Strażnika

Dlaczego ten głos bywa tak surowy? Dobra wiadomość: to nie jest Twoja wada charakteru. To wyuczony sposób reagowania Twojego układu nerwowego.

Twój umysł chce Cię chronić i przewidywać błędy. Ten surowy głos to taki wewnętrzny strażnik, który nigdy nie schodzi z dyżuru. Myśli, że jeśli będzie Cię poganiał i oceniał, to będziesz bezpieczniejsza. Problem w tym, że używa metod, które już dawno przestały działać i tylko dolewają paliwa do Twojego stresu.

Jak zacząć mówić do siebie z większą ulgą?

Nie chodzi o to, by nagle zacząć recytować przed lustrem „kocham siebie”, jeśli w to nie wierzysz. Twoje ciało i tak nie uwierzy w nieszczere afirmacje. Chodzi o odzyskanie kontaktu z rzeczywistością. Oto trzy kroki, które możesz zrobić od razu:

1. Zamień „Muszę” na „Wybieram” Słowa takie jak „muszę”, „powinnam”, „trzeba” to tzw. słowa przymusu. Kiedy je słyszysz, Twoje ciało się napina, bo czuje się jak podwładna zagoniona do narożnika. Spróbuj powiedzieć: „Wybieram, że to teraz zrobię” albo „Sprawdzam, co się stanie, jeśli zajmę się tym jutro”. Poczuj, jak Twój oddech staje się odrobinę lżejszy.

2. Mów do siebie po imieniu Badania nad tzw. autodystansowaniem pokazują, że mówienie do siebie w 3. osobie (np. „Ania, dasz radę, masz plan”) zamiast „dam radę”, tworzy zbawienny dystans psychologiczny. Łatwiej wtedy opanować emocje i spojrzeć na sytuację jak na problem do rozwiązania, a nie koniec świata.

3. Zastosuj pauzę STOP Kiedy czujesz, że spirala myśli zaczyna Cię wciągać, zatrzymaj się. Dosłownie.

    ◦ S (Stop): Zatrzymaj się.

    ◦ T (Tchnienie): Weź jeden wolny oddech.

    ◦ O (Obserwacja): Zauważ napięcie w ciele. Co ono mówi?.

    ◦ P (Powrót): Wróć do tego, co robiłaś, ale z nową świadomością.

To nie kurs do zaliczenia, to relacja

Pamiętaj, że świadome kształtowanie myśli to świadome budowanie struktury własnego mózgu. Twoja głowa nie musi być polem bitwy. Każdy moment, w którym zamiast sędzią, staniesz się dla siebie wspierającą przyjaciółką, to sygnał bezpieczeństwa dla Twojego organizmu.

Zacznij od jednej małej zmiany. Zauważ dziś choć jedno „muszę” i sprawdź, co się zmieni, gdy dasz sobie prawo do wyboru. Twoja kora przedczołowa Ci za to podziękuje!

A jeśli potrzebujesz wsparcia drugiej osoby, zawsze możesz zapisać się na darmową konsultację:
https://cal.com/julia-kunikowska/konsultacja

Wpis powstał w oparciu o najnowsze badania nad mową wewnętrzną i neuroplastycznością mózgu.

Przewijanie do góry